Pranie mózgów, czyli wybory…
Jak nietrudno zauważyć, IV Rzeczspowita Wolska rozpadła się z wielkim hukiem. Kto by pomyślał, że Kaczki to jednak krótkodystansowcy i nieloty. Jarek stracił kontrolę nad swoją trzódką, która zaczęła domagać się więcej i więcej.
A teraz do rzeczy: Efekty upadku tego cyrku są widoczne tym bardziej teraz, w tym magicznym dla każdego pełnoletniego Polaka okresie. Lizusi mogą się wykazać, nasi „ulubieńcy” (czyli „Szanowni Wybrańcy Narodu” oraz ich konkurenci do koryt) się pokazać szerszemu gronu tzw. „Elektoratu”, a krętacze, oraz „Jedyni Prawdomówni” mogą obficiej, niż w każdym innym czasie (w czasie kadencji) znaleźć Układy i afery rozmaite. Męczą się tylko po to, by zyskać sympatyków swoich „Jedynych Słusznych Ugrupowań”, oraz, by owych „sympatyków” odbić od swoich rywali.
Dla tych, którzy jeszcze są niezorientowani, nadchodzi ciężki okres dla Inteligentnych. To swoista próba, która wykaże, czy potrafimy myśleć samodzielnie, czy nie. A o co konkretnie chodzi? Oczywiście o wybory. Zewsząd jesteśmy obserwowani przez uśmiechniętych buców. To ze ścian, tablic informacyjnych, billboardów, dostajemy ich znienawidzone gęby do rąk na bezużytecznych ulotkach (papier taki śliski, że nawet podetrzeć się niemożna), na których przekonują, że są „Jedynymi Słusznymi Kandydatami”, oraz, że chcą dla byłego Kaczystanu (chociaż kto wie, jak to państewko będzie się nazywać po wyborach)dobrze. Tak naprawdę, to oni chcą zrobić dobrze, ale nie państwu, tylko sobie. Państwem. Oraz częściowo nami. Widzimy ich także w telewizji i Internecie, słyszymy w radio, a czasem partie są takie bezczelne, że wykupują licencje, puszczają taśmę i dzwonią na numery domowe. W tych dniach praktycznie nie możemy się ukryć przed tzw. „Przyjaciółmi Ludu”.
Co możemy zrobić, by pomóc temu pięknemu krajowi i jednocześnie zaszkodzić Politykom? Trzeba uderzyć teraz, póki są słabi. Najprościej, to zrywać plakaty wyborcze (można zawsze tłumaczyć, że oczyszcza się to miasto ze śmieci). Można także pobić roznosicieli ulotek, ale to już zabawa bardziej niebezpieczna, nie tylko z powodu Naszej Kochanej Policji. Roznosiciel może także umieć się bić… Jeżeli znacie się z jakimś roznosicielem takowych ulotek, to tym bardziej nie polecam tego sposobu, chyba, żeby sam się o to prosił. W żadnym wypadku nie dajcie się wciągnąć w ich roznoszenie, ponieważ jest to sprzedaż swoich poglądów i wartości. Prostytucja umysłowa. Istnieje także bardziej pokojowa wersja zapobieżenia kaczyzacji Państwa. Osławiona przez media akcja polega na chowaniu Moherom dowodów. Wariant komiczny osławiony przez Wielkiego Jarosława porywania Prawdziwym Polskim Patriot(k)ok beretów… Berety też można porywać. Wyobraźcie sobie taką sytuację: Zbieracie ekipę, zatrzymujecie moherowy autokar jadący do Kalwarii i Wadowic, wchodzicie do środka, terroryzujecie pasażerów i zabieracie ich berety. Cudowna wizja, prawda?
Na koniec apel: Nie dajcie sobie wyprać mózgu, oraz omotać „Jedynym Słusznym Kandydatom” na (p)osłów na sejm/senat szóstej kadencji. Co kadencja, to ekipa rządząca gorsza. Liczę na wasz rozsądek w czasie, gdy będziecie szli oddać swój głos (o ile pójdziecie).
05/10/07
Z poważaniem,
an (A) rchist
No comments yet
Jump to comment form | comments rss [?] | trackback uri [?]